Maks wygrywa w Kołczewie

Maks Sałuda zwyciężył w Pro-Am rozegranym W dniach 14-15 sierpnia na polu golfowym Amber Baltic. Max z rewelacyjnym wynikiem -8 obronił zeszłoroczny tytuł z Kołczewa wyprzedzając drugiego Amerykanina Petera Bronsona oraz trzeciego Anglika Mike O’Briena. To był trzeci zawodowy tytuł Sałudy w tym sezonie.

 Fatalna pogoda powitała prawie 100 uczestników turnieju Deutsche Bank Pro-Am Tour w nadmorskim Kołczewie. W sobotę 14 sierpnia 2010 roku nad polem golfowym przeszła wielka ulewa, która spowodowała przerwę w turnieju ponieważ wiele greenów było kompletnie zalanych wodą. Ostatnie flighty schodziły z pola po ciemku a kilka osób, m.in. Wiceprezes PGA Polska Wacław Laszkiewicz kończyło sobotnią rundę w niedzielny poranek. W takich warunkach zwykle wygrywa Peter Bronson znany z umiejętności gry w deszczu. Nie tym razem jednak. Zwycięzcą i zarazem skutecznym obrońcą zeszłorocznego tytułu okazał się Szczecinianin Maks Sałuda z klubu Binowo Park.

 Maks przez dwa dni grał równo i bardzo dobrze – miał jedynie dwa bogeye podczas całego turnieju. W pierwszej rundzie uzyskał 67 uderzeń, podczas drugiej – 69. Można zaryzykować tezę, że Amber Baltic jest szczęśliwym polem dla tego zawodnika. – Zwycięstwo zawsze musi się nieco wiązać ze szczęściem, ale muszę przyznać, że grałem równo w tym turnieju – stwierdził po rundzie Maks.

 Przez całe dwa dni Sałuda nie pozwolił, aby ktokolwiek zagroził mu w zdobyciu pierwszej pozycji. sobotnią rundę zakończył z wynikiem 5 uderzeń poniżej par. Dzisiaj na pierwszej dziewiątce miał jednego bogeya, a drugą zagrał bezbłędnie – z czteroma dołkami na birdie.

– Przez dwa dni grałem bardo podobnie, z tą różnicą może, że w niedzielę nie trafiałem tych wedge’ów. które wczoraj wstawiałem z 50-60 metrów pod flagę – powiedział. Maksowi nie przeszkodziła presja, jaka towarzyszy liderowi podczas finałowej rundy. – Trochę się z nią oswoiłem podczas turniejów zagranicznych, nie jest to obce mi uczucie, ale wiem, jak z nim walczyć i jak się zachowywać. – powiedział. Udowodnił to puttem na ostatnim, 18. dołku, którego wykonał z kilkunastu metrów i do eagle’a zabrakło mu jedynie około 20 centymetrów. W rezultacie Maks ostatni dołek zagrał w pięknym stylu na birdie.

Maks grał w finałowej grupie wraz z Mike’em O’Brienem, którego przez pewien czas nie widywaliśmy w turniejach z cyklu Deutsche Bank Pro-Am Tour. Mike również zagrał dobrze, a przede wszystkim równo 72 i 73 uderzenia, co pozwoliło mu uplasować się na 3 miejscu w klasyfikacji zawodowców.

W grupie finałowej występował także amator, Mateusz Jędrzejczyk. Jędrzejczyk również może pochwalić się świetną grę. Pierwszego dnia zagrał 69 uderzeń, drugiego 71 i w sumie z wynikiem -4 znalazł się na pierwszym miejscu wśród amatorów i na drugim w klasyfikacji generalnej. – Moja forma wydaje się dobra, ale bardzo dużo tracę na puttach. W tym turnieju poszło mi nieźle, ale mogło być o wiele lepiej gdybym trafił chociaż kilka puttów, takich z 2-3 metrów . Ten sezon jest dla mnie średni, ale muszę przyznać, że z tych  zawodów jestem generalnie zadowolony. – powiedział Mateusz po rundzie.

 Dzięki temu zwycięstwu Max wysunął się na prowadzenie w rankingu generalnym Deutsche Bank Pro-am Tour przed finałowym turniejem rozgrywanym w Warszawie 18-19 września.

 Jak sam twierdzi – żadnego turnieju nie wygrałby bez wsparcia sponsorów – Grupie CSV oraz dystrybutorów odzieży sportowej Chervo i sprzętu sportowego Titleist. W tym roku pozostały turnieje w Pasłęku pod Elblągiem (PGA CUP), Warszawie (finał Deutsche Bank Pro-Am Tour) oraz największy zawodowy turniej golfowy w Polsce – Szczecin Open, rozgrywany w podszczecińskim klubie Binowo Park (7-10 październik). 

Maks puttuje podczas finałowej rundy

Mateusz Jędrzejczyk  był najlepszy w kategorii amatorów

Mike O’Brien turniej w Amberze zakończył na trzecim miejscu

 

Tryumfatorzy w kategorii Pro i Am w bezpośredniej walce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *